Karol wraz z siostrą i mamą wrócił do domu. Julka pobiegła od razu do taty i rzuciła mu się na szyję. Krzyczała: " Tato, mam nowe buciki! Zobacz, jakie piękne". Chłopak spojrzał na nią. Popatrzył na swoją młodszą siostrę i był zdumiony. Dziwił się, dlaczego, on cierpi, gdy inni mu dokuczają, drwią z niego, a jego siostra w ogóle się tym nie przejmuję. Nagle szczęście Julki przerwał komentarz ojca:
- Bardzo cieszę się, że kupiliście sobie nowe buty, porządne , ale niestety nie mam najlepszych wieści - po czym spuścił córkę z szyi i kontynuował... - Gdy was nie było, przyszedł do nas listonosz. Mamy ogromne długi za wodę i prąd. Nie pozostawili nic, żadnych wiadomości. Po prostu napisali, że odcinają.... - gdy skończył mówić zaczął płakać. Matka również. Julia także.. Tylko Karol inaczej przyjął tę smutną wiadomość. Pobiegł do swojego pokoju i zatrzasnął za sobą drzwi. Rzucił się na łóżko i przytulił się do poduszki. Powoli łzy spływały po jego policzkach, a on popadał w histerię. Zaczął mówić sam do siebie:
- Boże, teraz naprawdę nie dadzą mi spokoju! Nie mamy żadnych pieniędzy, wody ani nawet prądu. Gdzie ja się teraz umyję, gdzie? Będę przez całe życie śmierdział, nigdy nie znajdę żony i nie założę rodziny! Bo przecież, kto by chciał takiego śmierdziela i brudasa, jak ja? No pewnie, że nikt! Ja sobie chyba coś zrobię. Nie mam już po co żyć! Boże, dlaczego nasza rodzina, dlaczego ją spotkało takie nieszczęście? Chodzimy co niedzielę do kościoła, modlimy się rano i wieczorem, błagamy Ciebie o litość! Boże kochany, wybacz mi wszystkie moje grzechy i uratuj.. Po prostu: uratuj mnie.. - Karol zamknął oczy i położył się spać. Jednak w środku nocy obudziły go odgłosy dochodzące z kuchni. Zaciekawiony całą tą sytuacją, postanowił podsłuchać rozmówców. Powolutku szedł w stronę kuchni i zatrzymał się w bezpiecznym miejscu, żeby nie było go słychać. Usłyszał głos ojca:
- Sylwia, zrozum mnie! Nie mamy, za co żyć! Dzieci chodzą brudne, niedożywione! Julka jest jeszcze za mała, ale dla Karolka to idealna szansa! Chcesz aby nasze dzieci były szczęśliwe, tak?
- Oczywiście, że chcę! Ale dużo się słyszy o tych szkołach z Internatem: że złe, że same dziwne rzeczy tam są. Oto mi chodzi..
- Nasza sąsiadka poleciła mi najlepszy bezpłatny Internat w Krakowie. Musimy tam wysłać Karola. To dla niego jedyna szansa.
- Wiesz, co? Może i to dobry pomysł. Jutro mu o tym powiem, musi się ucieszyć. Ja teraz idę spać, tobie też radzę. Dobranoc.
Karolowi pociekły łzy. Internat? Ja nie chcę.. Ja muszę uciec.. umrzeć..Ja mam dość! DOŚĆ! - pomyślał chłopak i pobiegł do łazienki. Wyjął z szafki żyletki taty i poszedł do pokoju. Zapalił świeczkę, skierował ją na lewy nadgarstek i usiadł na łóżku. Cały się trząsł. Nie wiedział, czy dobrze robi. Może da się jakoś rozwiązać ten problem? - pomyślał. - Nie, nie da się. To moja ostateczna decyzja. - dodał po chwili.
- Mam dość wyzwisk i upokorzeń. Mam dość. Chcę żyć szczęśliwy. A żyję brudny. Od dzisiaj będę jednym z was. Będę aniołkiem.. - powiedział cicho. Przybliżył żyletkę do ciała, zamknął oczy... i pociągnął..raz, drugi, trzeci, czwarty....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz